22.01.2022. / Za zgodą sądu… – głupcze.

foto: M. Kamiński, Służby specjalne „Bez cenzury” 2019

Wczoraj premier Morawiecki na temat zaawansowanych i jak się okazało powszechnych przypadków inwigilacji i dowolnego sposobu korzystania przez władzę z pozyskanych lub spreparowanych w ten sposób informacji i dezinformacji oświadczył, że ma w zasadzie tylko jedno do powiedzenia: – zgodę na użycie tych środków operacyjnych udzielił sąd – autoironicznie dodając przymiotniki; „niezależny” i „niezawisły sąd” tak jakby słowami dało się zmienić rzeczywistość.

Ale ten, który kłamie rano, w dzień i w nocy wczoraj powiedział jednak część prawdy… na użycie środków operacyjnych (włamania się do telefonu/smartfona, podsłuchu i możliwości korzystania ze zdobytych w ten sposób danych a nawet ich „tworzenia”), jak podaje Pantoptycom, sądy wyrażają zgodę w 98-99%. Oto tabela przygotowana przez Fundację prezentująca dane uzyskane z rocznych sprawozdań Prokuratora Generalnego:

Jak podaje Fundacja Panoptykon, sądy akceptują aż 98-99 proc. wniosków składanych przez służby. Przytoczone dane odnoszą się do podsłuchów operacyjnych (mieści się w tym ogólnym sformułowaniu używanie ofensywnej broni cybernetycznej, nieobjętego w szczegółowych przepisach zakupionego niedawno przez PiS – programu Pegasus).

Fundacja Panoptycom od lat zajmuje się gwałtem, który dokonywany jest na naszym prawie do wolności i prywatności przez władzę państwową, tzw. rynek, media i w coraz szerszym stopniu również przez osoby fizyczne z różnych, indywidualnych powodów i w różnych celach. Przyzwyczajamy się do „śledzenia”, „ciasteczek” i „zapamiętywania preferencji”. Traktujemy to świadomie lub nie jako element współczesności, który pojawił się razem z możliwościami technologii cyfrowej i często „wygodnej” i „akceptowanej” przez nas nowej formy marketingu.

Jednak stosowanie przez władzę Pegasusa nie mieści się w tych kategoriach. To jest zaawansowana ofensywna broń cybernetyczna (przejęcie pełnej kontroli nad telefonem/smartfonem) teoretycznie przeznaczona do walki z agresorem, z terroryzmem i najpoważniejszymi grupami przestępczymi i stosowanie programu jakim jest Pegasus przeciwko obywatelkom i obywatelom to jednak coś nowego i zupełnie innego. To autorytarne państwo policyjne w pigułce wyposażone w technologie, które Dzierżyńskiemu nawet się śniły. Mogą śledzić, czytać, słuchać, podglądać i w dodatku mogą mówić, pisać i prowokować w Twoim imieniu a później wykorzystywać to przeciwko Tobie. Inwigilacja, prowokacja i manipulacja w jednym! Mogą preparować dowody… co w obrocie prawnym jest zabronione i co wyklucza jakikolwiek „procesowy” pretekst, by go używać dopóki sądy są niezawisłe i niezależne a państwo jest państwem prawa.

Sądy nie wiedzą na co się zgadzają, bo takie obowiązuje prawo oraz taka jest administracyjna praktyka. Służby swobodnie, bez żadnej kontroli robiły i robią, co chcą w tym zakresie. To lubią najbardziej dodając do tego patriotyczne i każde inne „poważne” uzasadnienie. Zapewne zgodnie z ich sugestiami władze i parlament zgodził się, by wszystko zostało skutecznie utajnione, niejawne, „automatyczne”, bez badania „istoty sprawy” i pogłębionej wiedzy, kto kogo za co i czym inwigiluje i tzw. kontrola przez sąd czy inne formy kontroli parlamentarnej czy obywatelskiej stają się czystą fikcją. Tak zostało skonstruowane prawo w tym zakresie. Ale… Pegasus jest narzędziem nie ujętym w przepisach dotyczących tzw. środków operacyjnych więc krótko mówiąc patrząc na ten system z tego punktu widzenia jest on nielegalny i w takim przypadku ewentualna zgoda sądu nie dotyczy jego użycia przez służby np. CBA, bo jako taki jest środkiem… no właśnie, jakim? Tajna broń cybernetyczna skierowana przeciwko wolnym obywatelom?

Symetryści o tym nie piszą i nie mówią. Mówią natomiast, że w świecie tajnych służb „zawsze tak było”, że w takim razie winne jest PO i Donald Tusk, bo to mądry człowiek i wiedział, co robi utrzymując taki wysoce niejasny stan prawny.

Ale to nie Tusk kupił Pegasusa i nie włamał się do telefonów polityków i osób „przeszkadzających” władzy w jej planach władania bez kontroli i bez żadnych ograniczeń.

Warto przypomnieć tę historię. To Tusk, co słusznie mu się zarzuca, by przypodobać się ludności popierającej PiS, zostawił po przejęciu władzy w 2007 roku naczelnego czekistę Kaczyńskiego – Mariusza Kamińskiego na stanowisku szefa w CBA. Potem, jak pamiętamy w 2009 roku, wyrzucił go z funkcji „niezależnego tropiciela korupcji wśród ludzi władzy” za kolejne prowokacje, nadużycia i wykorzystywanie swojej pozycji, by służyć politycznie będącemu wtedy w opozycji Kaczyńskiemu. W 2011 Kamiński w nagrodę za tę służbę został wiceprezesem PiS. W marcu 2015 roku Sąd, jak to w Polsce, po długich latach procesu dotyczącego tzw. afery gruntowej, która skończyła się dymisją wicepremiera, upadkiem pierwszego rządu Kaczyńskiego, przedterminowymi wyborami a w końcu tragiczną śmiercią Andrzeja Leppera, nieprawomocnie skazał Kamińskiego razem z najbliższymi współpracownikami za wielokrotne i udowodnione nadużywanie władzy w latach 2005-2007, ale… Za nim rozpatrzono ich apelację sytuacja uległa „dobrej zmianie” dla oskarżonych i w listopadzie 2015 roku nowo wybrany prezydent Duda bezprecedensowym, niekonstytucyjnym aktem ułaskawił jeszcze niewinnych w świetle obowiązującego prawa oddanych Kaczyńskiemu funkcjonariuszy partii i ci „jeszcze niewinni, już ułaskawieni byli nieprawomocnie skazani” wrócili w oczach Kaczyńskiego zawsze oddani i „czyści moralni” na swoje ukochane stanowiska ludzi, „którzy wszystko mogą”. To oni kupili i stosują Pegasusa.

Poseł Suski niesłusznie uważany przez niektóre osoby za idiotę (choć jest jedynie odzwierciedleniem poziomu percepcji rzeczywistości dość powszechnej wśród wiernej Kaczyńskiemu części elektoratu) powiedział, że skala używania przez służby władzy Pegasusa, jest niewielka… kilkaset przypadków rocznie. To na przykład co aktywniejsi posłowie, pół Senatu i jeszcze 100 innych, wybranych z kręgów opozycji, mediów, biznesu i może rządu osób. Prawda, że niewiele, bo ludzi w Polsce jest 38 mln i nie ma o czym mówić, bo to „normalne” i „za zgodą niezawisłego sądu”, jak oświadczył premier.

Afera Pegasusa nie będzie polskim „Watergate”. Jestem o tym przekonany. Czasy się zmieniły i przyzwolenie na ograniczanie wolności „tu i teraz” jest istotnie inne niż w Ameryce ponad 50 lat temu. Próby nadania temu skandalicznemu działaniu wielkiej rangi politycznej przez opozycję jest jedynie kolejnym „pijarowym” biciem piany, którym ludzie są zwyczajnie zmęczeni i odwróceni plecami mimo, że dotyczy to nas bezpośrednio i uderza w samo sedno problemu. Władzę w Polsce przejęli ludzie, którzy używają i użyją wszystkich metod by ją utrzymać i wzmacniać i nie jesteśmy już państwem demokratycznym, z wolnymi ludźmi, których prawa i wolności są respektowane.

W takiej sytuacji naprawdę brzmią infantylnie i groteskowo dywagacje polityków partii opozycyjnych o demokratycznych wyborach, prezentowaniu „zróżnicowanej oferty”, ich wzajemne siłowanie się i wyrywanie procentów poparcia, bo jak słusznie zauważa poseł Suski, sprawa nie jest istotna, bo dotyczy kilkuset przypadków. Przestańcie wreszcie zajmować się sobą a zajmijcie się Polską i nami, bo was i nas rozstawią po katach jak dzieci i lata nam zajmie przywrócenie względnej swobody i radości z życia.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s