29.03.2022. / Myślmy jak Europejczycy

Rosja ma wielką, największą powierzchnię wśród wszystkich państw świata. Liczy ponad 17 mln. km2. Europa to 10,2 mln km² – 10,5 mln km² z czego prawie 4 mln km² zajmuje europejska części Rosji. Bez Rosji to „tylko” 6,5 mln. km2.

Europa jako część świata jest większa tylko od Australii. Kanada, Chiny, Stany Zjednoczone – każde z tych państw liczy ponad 9,5 mln. km2, ale nie przekracza 10 mln. Myślę, że nikt poważny nie myśli o okupacji Rosji i „wprowadzeniu tam demokracji”. Imperium rosyjskie za Aleksandra II sięgało swojego maximum – 23,7 mln. km2., ZSRR – 22,4 mln. + kraje zależne w bloku sowieckim sięgało tych samych wielkości.

Gęstość zaludnienia sytuuje Rosję na drugim biegunie wśród państw i mocarstw świata. To wiemy, ale dla imperium, które od „zawsze” żywi się jedynie gospodarką naturalną i czerpie dochody z zasobów ziemi, którą ekspansywnie eksploatuje nie ma to w tej chwili większego znaczenia, choć musi budzić grozę, bo świat się zmienia i zmierza w innym kierunku. Rosja jest mocarstwem uzbrojonym po zęby w broń jądrową i rządzonym przez grupę bezwzględnych ludzi, którzy pławią się w bogactwie i przywilejach zdobytych przemocą. Ekspansja i przemoc to ich sposoby zdobycia i utrzymania władzy.

Jest to kraj nie do zdobycia – patrząc na mapę tak myślą Europejczycy po wiekach sąsiedztwa i doświadczeń. Traktują to jako niezmienną, rzeczywistą prawdę. Raz jest z Rosją „lepiej”, raz „gorzej”, zależy to od „kaprysu” uświęconej tradycją niekontrolowanej władzy, ale przecież te teraz zamieszkałe przez 150 mln. zniewolonych w znakomitej większości ludzi i rządzone „twardą ręką” przez starego, spodziewającego się śmierci autokratę, szefa mafii, który przez 20 lat swoich rządów zgniótł zalążki demokracji 17 mln km2 ziemi leży w Azji i dotyka i będzie dotykać Europy.

Polacy myślą inaczej.

Myślą (snują wizje), że razem z USA zamienią „w proch i w pył putinowską zawieruchę” i wytykają Europejczykom, że oni nie są dość „odważni” a nawet „tchórzliwi”,”wygodni” czy „pazerni na pieniądze” i widzą geopolitykę inaczej.

Polacy protestują całymi sobą przeciwko Rosji i jej zbrodniczej agresji, życzą Ukrainie zwycięstwa i śmierci najeźdźcom. Europejczycy w większości protestują przeciwko wojnie w ogóle.

Prezes Kaczyński „jako obywatel” chciałby mieć broń jądrową, opowiada o wielkiej i silnej Polsce, gdy jest rządzona przez niego i „bohatersko” pojechał do oblężonego Kijowa proponując zaskoczonym i niezadowolonym z tego Ukraińcom „zbrojną misję pokojową” i której przeciwni są nasi sojusznicy z NATO. Wiceprezes Macierewicz, o którym piszą w książkach, że jest prawdopodobnie „ruskim agentem” kilka lat temu już wojnę Rosji wypowiedział… pewnie po to, by zajęła swoje dawne lenno. Przykłady zdrady narodowej w naszej historii zdarzały się często, na rzecz Rosji w szczególności. Byle „ich” było na wierzchu. Wierzy im bez zastrzeżeń blisko 1/3 Polek i Polaków.

Śpiewamy stojąc na baczność „Dał nam przykład Bonaparte…” ale zapominamy o końcu kampanii z 1812 roku i „Świętym Przymierzu” myśląc stale w kategoriach „kraju nadwiślańskiego” a za stan państwa odpowiedzialni są wszyscy, ale nie władza państwowa, ale nie my.

Racjonalna, dbająca o SWOJE bezpieczeństwo i dostatek, gdzie życie i wolność człowieka ma swoją wymierną, bezwzględną wartość społeczność Zjednoczonej Europy widzi sprawy inaczej. Wymaga od władzy odpowiedzialności za ich los i nie przed „bogiem i historią”, ale konkretnie tu i teraz.

Co zrobić, tak jesteśmy wychowani, taki tok myślenia/marzenia narzuca nam polska tradycja i mity romantyczne i takie same emocje wzbudza agresja Rosji Putina na sąsiednią Ukrainę. Mądrzy politycy mówią: przede wszystkim „jedność”, ale mamy problem z odpowiedzią na pytanie „z kim?” i „w czym?”.

Jesteśmy w Unii a jakbyśmy „nie byli” a opozycja nawet dzisiaj nie jest w stanie się spotkać i powiedzieć i zrobić coś razem, by przywrócić racjonalność.

Sporo w tym zakłamania – myślimy ciągle o sobie, o swoich sentymentach i resentymentach choć głośno mówimy zwłaszcza o jakiś „onych” – zewnętrznych i wewnętrznych.. O sobie niechętnie. Jest jak jest i nie możemy wyjść poza horyzont własnych złudzeń i uprzedzeń. A sprawa jest cholernie konkretna, jak wojna, choć w jej trakcie o życiu i śmierci decyduje przypadek.

Wiadomo i z tym się zgadza, czyni i głośno i jednoznacznie o tym mówi zjednoczony zachodni świat, że należy pomóc ludziom w Ukrainie i z Ukrainy i zrobić wszystko, by wojna nie rozlała się na nas, na Europę czy cały świat, ale na pytanie „jak?” lepiej żebyśmy nie odpowiadali sami…, bo zostaniemy znowu zupełnie sami ze swoim tradycyjnym „myśleniem życzeniowym”, z potokiem słów wypowiadanych na wiatr, z kamieniami rzuconymi na szaniec… prowadzeni przez ludzi, którzy nie wiadomo co myślą tak naprawdę i kto lub co decyduje o ich działaniach. Złudzenia? Siły mitu? Bezgraniczna żądza władzy? Obce interesy i agentura?

PS. https://pawelbujalski.blog/2022/03/27/27-03-2022-lekcja-1-co-biden-powiedzial-polkom-i-polakom/

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s