22.12.2020 / Wojtek Borowik

Wojtek odszedł od nas na zawsze. To bardzo zła i cholernie smutna wiadomość. Wczoraj trafił na oiom, respirator, covid. Zaczęło się zwykle; covid, choroby współistniejące, duszności, raz lepiej raz gorzej, później szpital MSWiA, zapalenie płuc. Teraz „Jest bardzo dużo śmierci i dlatego tkliwość… (…), jak pisał w ostatnich wersach Miłosz w „Radach”, których początek jest mottem mego pisania. Wojtek miał tylko 64 lata.

W ostatnich latach i miesiącach widywaliśmy się i rozmawialiśmy dość często. Marek Borowik, Jego brat zaprosił mnie w 2016 roku do formującej się grupy (z czasem przybrała nazwę – Forum Długiego Stołu) bliższych i dalszych znajomych z ostatnich 40 lat, „szlachetnych demokratów”, którzy w różnych miejscach w różnych okresach aktywnie uczestniczyli w życiu publicznym (większość z nas zaczęła w latach 80-tych w podziemiu) a teraz trochę z boku, ale z troską i wielką obawą przyjmowaliśmy zamach na demokrację przeprowadzany przez PiS. Inicjatywa rozrosła się do 30-40 osób, którzy przez te ostatnie lata raz, dwa razy w miesiącu spotykamy się (w pandemii korzystając z sieci), rozmawiamy, zapraszamy gości, piszemy analizy, szukamy rozwiązań. Jednym z nas był Wojtek, jak zawsze aktywny, wrażliwy, domagający się solidarności. Miał bardzo blisko, i to nie tylko dlatego, że była to inicjatywa jego brata Marka Borowika, że zawsze był „szlachetnym demokratą” ale też „fizycznie”, bo tuż obok naszych miejsc spotkań jest siedziba Stowarzyszenia Wolnego Słowa, organizacji, której w pełni poświecił ostatni etap swojego życia. Był jednym z jego założycieli, drugim, po Mirku Chojeckim, od 2008 roku przewodniczącym, dobrym duchem, który łączył i uparcie upominał się o pamięć i pomoc dla często pozostawionych samym sobie, rozrzuconym po całym kraju ludziom Solidarności, działaczom, drukarzom, wydawcom. Tym, którym zawdzięczamy wolność a teraz potrzebują pomocy. Z wielkim wysiłkiem i trudem wyrwane od państwa niewystarczające formy pomocy dla tak wielu to przede wszystkim zasługa Wojtka Borowika.

W Warszawie, na Mysiej, przed dawną siedzibą cenzury, dziś na skwerze „Wolnego słowa” od 2014 roku stoi ciekawy w formie pomnik „Memoriał Wolnego Słowa”.

Poznaliśmy się z Wojtkiem bardzo dawno, gdy byliśmy naprawdę młodzi. Pełni entuzjazmu, w ścisłym gronie przyjaciół, z którymi i dla których, jak nam się wydawało, możemy zrobić wszystko, odważni i często nieroztropni w myśleniu i działaniu, aktywni na wielu polach, naprawdę młodzi. Tożsame życiorysy; NZS, podziemie, ruch wydawniczy. A „za wolności” On „z sercem po lewej stronie”, poseł z Unii Pracy, ja liberał z Kongresu, Unii Wolności, PO, z samorządu. Wojtek to bardzo dobry, wrażliwy i pogodny człowiek. Robił wszystko do ostatnich tygodni życia, co mógł, by świat był lepszy. Był odważny, gdy trzeba, walczył o to, w co wierzył. Z mojej perspektywy wiele mu się udało. W sferze publicznej i prywatnej. Mnie spotkało od niego dużo życzliwości, zrozumienia i pomocnych rad. Wojtku, dziękuję Tobie za tak liczne dowody życzliwości, pomocy, rozmowy o wszystkim (chyba nigdy nie podniosłeś głosu, byłeś zawsze dyskretnie ściszony) i konkretne wspólne projekty. Przegadaliśmy dziesiątki godzin i jak pamiętam nigdy nasze rozmowy nie były „przeciwko komuś”. Był lepszy od świata, który nas otacza. „Był za dobry” – niektórzy tak oceniają taką postawę. I taki na zawsze zostanie w mojej pamięci.

Wojtku, tak dużo zrobiłeś dla innych. Odpocznij, proszę, będziemy pamiętać.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s