17.01.2021 / Donald Tusk

Donald Tusk odzywa się publicznie (przemówienie, wywiad, wykład, rozbudowany głos w dyskusji) stosunkowo rzadko, raz na kilka miesięcy. Częściej przypomina o sobie błyskotliwym tweetem komentującym bieżące wydarzenia. Publikuje w sieci swoje zdjęcia; Donald Tusk z wnuczkiem, na joggingu, z psem, z rodziną na spacerze. Jest obecny, ale w tle, nienachalnie, choć trzeba przyznać, bardzo konsekwentnie.

Jego niektóre dłuższe wypowiedzi są jak oazy na krajowej jałowej intelektualnie i politycznie ziemi. Dość powszechna i na ogół uznawana przez wszystkich uczestników politycznego dyskursu jest opinia, że Tusk jest osobą wybitną, o wielkim talencie politycznym, doświadczeniu i wiedzy. Jego krajowa, bo był i jest stąd, europejska i światowa perspektywa widzenia spraw Polski jest nieporównywalna z nikim innym w naszym świecie polityki. U bardzo wielu ludzi budzi to szacunek i uznanie i wiążą z nim nadzieje na zmianę. U innych, konkurentów politycznych jest to podziw wzbudzający strach przechodzący w nienawiść i trwającą nieustannie kampanię kłamstw i oszczerstw. Nie ulega wątpliwości, że będąc obecny w polskiej polityce w sposób aż tak ograniczony jak dzisiaj nadal jest pierwszoplanową jej postacią, liderem bez partii, z którym wszyscy się liczą.

On też o tym wie znakomicie. Przyjął pozycję wyczekującą, bo jak sądzę, wie, że obecna scena polityczna jest tymczasowa, do zmiany. Nie odpowiada na wyzwania, przed którymi stoi Polska i Europa. Stale przypomina o swojej obecności i w sposób jednoznaczny wyraża poglądy i opinie. Kreśli scenariusze, sugeruje rozwiązania. Można śmiało powiedzieć, że po stronie opozycyjnej jest jedynym „kompletnym politykiem”, który precyzyjnie i jasno potrafi się wypowiedzieć na najważniejsze aktualne i dalekosiężne tematy, że, jak to się mówi, „ogarnia” współczesność. W dodatku wydaje się w tym „o wiele młodszy” od swoich rówieśników i większości młodszych od siebie; Budki, Trzaskowskiego, Kamysza. Jedynie Szymon Hołownia wydaje się młodszy, ale brakuje mu tej pewności płynącej z doświadczenia i nie wiadomo, czy potrafi zrobić cokolwiek z tego, co głosi. Tusk natomiast sprawia wrażenie, że wie, co należy zrobić. A to w polityce i w roli przywódcy cecha o pierwszorzędnej wadze.

Tusk w tym „rozumieniu świata” też przy okazji jest skrajnym przeciwieństwem Kaczyńskiego, który właściwie nie wyraża swoich poglądów i opinii o tym co naprawdę istotnego się dzieje. Na przykład o trwającej przez rok pandemii albo o wyborach w USA nawet się nie zająknął. Sprawia wrażenie, że to co aktualne i ważne i dzieje się tu i teraz właściwie w ogóle go nie interesuje lub, że o tym w ogóle nic nie wie, tylko narzuca tematy wygodne dla siebie, które z realnymi wyzwaniami i problemami nie mają nic wspólnego. Powoduje to dość specyficzną sytuację, w której krajowi politycy (z wyjątkiem właściwie jedynie Tuska) dają się złapać w pułapkę założoną przez Kaczyńskiego i tracą czas i energię na jałowe, nierozstrzygalne spory czy tradycja czy współczesność, jaka tradycja?, jaka współczesność? (a my razem z nimi dyskutujemy i spieramy się o to samo), gdy w tym czasie Kaczyński buduje i utrwala niedemokratyczny, autorytarny system, bo jemu chodzi tylko i wyłącznie o to a narzucone tematy budzące wygodne dla niego podziały jedynie są drogą do celu. Tusk na tle takiego pejzażu jawi się, jak osoba „z innego świata”, rzec można „normalna”, więc groźna dla wszystkich politycznych graczy uwikłanych w tej „symboliczno-imponderabilnej-nierzeczywistości” narzuconej przez Kaczyńskiego.

Są tacy, którzy tę umiejętność dzielenia, antagonizowania ludzi przez Kaczyńskiego uznają za dowód na jego talent polityczny i dostateczny powód, by mu zaufać, bo dobrze się czują w powołanym przez niego do życia plemieniu „lepszego sortu w nierzeczywistym świecie mitu”. Są tacy, którzy uważają go za kłamcę, populistę, autokratę o bardzo niskich pobudkach, czasami wręcz za szaleńca (zaliczam się do tej grupy), który prowadzi nas i nasz kraj do katastrofy. Są też tacy, którzy uważają, że te narzucone przez Kaczyńskiego podziały mimo wszystko są rzeczywiste i chcąc lub nie wspierają jego politykę, tylko że „w dobrych intencjach”, jak sądzą, bo przecież ludzie są różni (wierzący i niewierzący, biedni i bogaci, lepiej i gorzej wykształceni, ze wsi i z miast i jednych jest więcej a drugich mniej) czyli są w różnych społecznych, kulturowych i materialnych sytuacjach, które rodzą nierówności i napięcia.

Donald Tusk widzi to „polskie zjawisko” w szerszej perspektywie. Wydaje się, że rozumie w jakiej znaleźliśmy się sytuacji, bo zachodzące współcześnie procesy mają charakter ponadnarodowy i są wynikiem etapu rozwoju, na którym teraz się znaleźliśmy. Potrafi zidentyfikować lokalne i globalne czynniki, które składają się na żyzną glebę dla populizmu. Dla Tuska oczywiste jest, że znalezienie odpowiednich odpowiedzi na dzisiejsze rzeczywiste wyzwania należy szukać wyłącznie w rozbudowanym systemie demokratycznym przy bardzo silnej współpracy i integracji międzynarodowej. Z polskiej i europejskiej perspektywy jest to Unia Europejska i możliwość współpracy i integracji zachodu po przegranej Trumpa w USA. Tusk też uważa, że dopiero po odsunięciu od władzy populisty, autokraty (Trumpa, Kaczyńskiego) można realnie zająć się rozbrajaniem poszczególnych zagrożeń, w tym łagodzeniem podziałów i neutralizacją różnic, bo zniknie ich motywator i wiodący narrator, który je buduje i wzmacnia a nie znosi i łagodzi. Tusk też twierdzi, że wszyscy mamy swój Kapitol do obronienia i że demokracji nie da się obronić bez determinacji świadomych obywateli, dla których ten ustrój został został zbudowany, by chronić ich prawa i wolności, by stwarzać pole do realizacji zbiorowych i indywidualnych aspiracji. Od lat nawołuje do współpracy i porozumienia wszystkich sił demokratycznych w Polsce, parlamentarnych i poza parlamentarnych, bo sytuację ocenia jako krytyczną. Nie wystarczą partie i ich liderzy. Konieczny jest szeroki udział ruchów obywatelskich i ich dążenie do podmiotowości, demokracji i emancypacji. Po pierwsze zatem rozbudowany system demokratyczny w demokratycznym społeczeństwie w ramach Unii Europejskiej, każde inne rozwiązanie zagraża naszemu bezpieczeństwu i rozwojowi. Siły demokratyczne, partie, liderzy polityczni, organizacje społeczne, wreszcie my wszyscy słuchamy tego uważnie, piszemy artykuły, posty i klikamy lajki i jak się wydaje milczymy. Jedni się pewnie „boją Tuska”, bo mogą stracić pozycję, inni się „boją o Tuska”, bo jest bohaterem negatywnym narracji Kaczyńskiego, inni czekają, że Tusk zrobi coś więcej, powie coś więcej… A powiedział tyle ile trzeba.

Wydaje mi się, że ostatni apel Donalda Tuska „o większą determinację obywatelską” jest zaproszeniem do rozmowy z nim o przyszłych wspólnych działaniach.

Nie rozmawiałem z Donaldem ponad piętnaście lat (dlatego zdjęcie z czasów zakładania Platformy jest tak sentymentalnie porysowane przez czas i inne rzeczy w pudle, bez retuszu, z tyłu zawsze młodzi demokraci) ale jak wielu śledzę z uwagą jego karierę, lektury, wypowiedzi a przede wszystkim rozwój jego osobowości, bo znam go od lat trzydziestu. Szczerze podziwiam jego drogę do dojrzałości, szanuję i doceniam poziom, który osiągnął. Myślę, że Donald Tusk nie jest już Tuskiem – premierem byłych dwóch kadencji. Nie jest jednym „z trzech liderów”, których pokonał (zdradził – do tej pory mam kilku znajomych, których bardzo cenią a oni nie są w stanie „zapomnieć” w jaki sposób traktował innych ludzi, współpracowników), nie jest przewodniczącym, który lekceważy i niszczy, by rządzić samodzielnie i/lub z adiutantami eliminuje konkurentów od Pawła Piskorskiego (przy okazji nas, warszawskich liberałów, tzw. „układ warszawski”), Rokitę, Schetynę po Sikorskiego i Komorowskiego. W mojej ocenie jest obecnie jedynym polskim politykiem ostatnich dekad, który własną pracą nad sobą, by sprostać zadaniom w strukturach Unii zrozumiał, czym jest polityka w tym rzeczywistym, wielkim wymiarze przemyślanego szukania w porozumieniu z innymi najlepszych z możliwych rozwiązań. Teraz jest świadomy złożoności świata a zarazem swojej wiedzy i kompetencji, jak dojrzały intelektualista. Polityk w rozumieniu klasycznym, jak pisał Arystoteles czy współcześnie krytycznie nastawiony do dzisiejszych standardowych definicji polityki i władzy np. Stephan D. Tansey a nie jak Tusk w młodości a dziś znakomita większość w Polsce, w karykaturze myśli Maksa Webera sprowadzającą politykę do prostackiej walki o władzę czy niekończącej się kampanii wyborczej. Myśliciel, jak ktoś woli. Marzyciel, choć nie naiwny. Dla chcącego trudno sobie wyobrazić lepszą Akademię w tej dziedzinie niż stanowisko Przewodniczącego Komisji Europejskiej UE (prezydenta Europy), tego projektu budowanego z marzeń o pokojowej, zgodnej współpracy ludzi i narodów.

Jestem przekonany, że Tusk jest świadomy swojej wartości i nie boi się wyzwań. Tym bardziej nie boi się przegranej, jak mawiają niektórzy a z pewnością nie boi się Kaczyńskiego i metod, które oni stosują tylko rozważa najroztropniejsze drogi prowadzące do sukcesu, w tym przypadku do skutecznego uchronienia Polski od matni zacofania, utraty przez nas podmiotowości i wolności indywidualnych i zbiorowych. Wie, że może w tym pomóc, że może to zrobić, ale mądrze myśli, że przecież „nie musi” być to tylko on. A oprócz tego jego droga to ciekawa, realizowana w etapach i praktyce droga liberała ciągle szukającego inspiracji i otwartego na doświadczenia i współczesność. Nie jest dogmatykiem. Oczywiście, możemy okazać się wspólnotą bez wyobraźni i rozsądku i nie wykorzystać takiego człowieka, ale pamiętajmy, że jemu to nie zaszkodzi, tylko nam. Mając taką oddaną sprawie osobowość polityczną i wypatrywać gdzieś lidera to prawdziwie polskie „jedną zgubił, drugą zepsuł”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s