13.02.2021. / Narracje? Komu służą, komu szkodzą…

Na początek, dla przypomnienia; narracja – sposób snucia (prowadzenia) fabuły. Zbiór różnych elementów składających się na fabułę oraz zasady, które służą stworzeniu u odbiorcy wrażenia poczucia obcowania ze światem przedstawionym przez narratora, podmiotu narracji. Przedmiotem narracji jest odbiorca. Narracja (sposób) stanowi nie językową warstwę tekstu (świata przedstawionego). W tym rozumieniu (nie tylko krytyczno literackim) narracja pozostaje w opozycji do dyskursu.

Jednym z powtarzanych stale postulatów skierowanych do liderów opozycji demokratycznej, tej parlamentarnej i poza parlamentarnej jest wezwanie do stworzenia porywającej jak najwięcej ludzi a zarazem ważnej dla wspólnoty „narracji/opowieści”, która pozwoliłaby zbudować/odbudować społeczne więzi i zjednoczyć duże grupy wokół wspólnego celu. Słyszy się też, równoległe lub w opozycji do potrzeby „nowej, konkurencyjnej narracji” głośne oczekiwania poszerzenia dyskursu społecznego, zaproponowanie racjonalnych, popartych argumentami nowych/innych ram i tematów publicznej debaty, by wyrwać się zamkniętego, narzuconego przez „populistów” paradygmatu myślenia (narracji/opowieści). Obezwładniające paradoksy. Jedna opowieść nas dusi, przytłacza więc szukamy innej? Mamy narzucić narrację, która „wyzwala”? Na narzucony sposób odczuwania „świata przedstawionego” chcemy odpowiedzieć dyskursem, w świecie narzuconej narracji, która ten dyskurs wyklucza z zasady?

Zarówno jeden jak i drugi, wykluczający się wzajemnie aspekt przewija się w Polsce nieustannie przez ostanie 5 lat. Wydaje się, że zdajemy sobie sprawę, że fabułę życia publicznego narzuca nam Kaczyński. Ba, nie potrzebuje w zasadzie do tego nikogo oprócz grupki uzależnionych od siebie podwładnych (wykonawców) i rzeszy wiernych odbiorców. Do „całej reszty” właściwie się nie zwraca. Stanowi ona jedynie przedmiot opisu, pełni funkcję figury wroga (zdrajcy, byłe elity, „komuniści i złodzieje”) lub tła (gorszy sort). Kaczyński kreśli swoją „własną narrację/opowieść” o Polsce, zmuszając nijako opozycję do ciągłego odnoszenia się do głoszonych przez niego arbitralnie tez, zmienia wątki, bohaterów, wpływa na nastroje. Przez niektórych uznawane to jest za przejaw jego talentu, geniuszu, inni wzywają do tworzenia „konkurencyjnej narracji”, jakby wizja i „ideowość” Kaczyńskiego konkurowała z „pustką demokratów”, jeszcze inni, w tym ja, widzę w tym przede wszystkim formę wielopoziomowej manipulacji, która w części nas zniewala a w części prowadzi na polityczne i intelektualne manowce a jemu, Kaczyńskiemu, daje pełnię niekontrolowanej władzy, jak w czasach o których sadziliśmy, że „słusznie minęły” i nie wrócą. A on się śmieje, że tak łatwo, że wielu tak chętnie przyjmuję tę grę.

Patrząc z tej perspektywy na jeden z ostatnich przykładów, temat prywatnych, domowych i towarzyskich rozmów ale przede wszystkim rozgrzewający do czerwoności i wyprowadzający na ulicę miast tysiące domagających się o respektowanie swoich praw do wolności wyboru, prawa do samostanowienia i własnych ocen moralnych polskich kobiet uderzonych przez arbitralnie zarządzony zakaz przerywania ciąży widzimy konflikt w całej jaskrawości; świeckie państwo wolnych obywateli kontra oparta na ideologii, chęci kontroli sfery seksu i rozrodczości religijna narracja o „ochronie życia od poczęcia”, gdy życie w koherentnym systemie prawnym, rzeczywistym, realnym jest „od urodzenia” – podmiotem prawa jest człowiek po urodzeniu. Jedni chcą narzucić drugim w imię swojej wyznawanej (narzuconej przez tradycję i obyczajowość) wiary normę dopisując jeszcze do tego kwantyfikator moralny, który ma obowiązywać wszystkich bez względu na istniejące sprzeczności w świecie wartości. „Narracja”, jedna z możliwych „opowieści” staje się normą prawną, co znamy z historii i wiemy jakie to konsekwencje przynosi.

Myślę o istniejącym rzeczywistym napięciu, sprzeczności „do pokonania” między liberalną, opartą na wolności i odpowiedzialności jednostki konstrukcją systemu demokratycznego a autorytarną, najczęściej opartą na religii, tradycji i mitach „narodowych” budujących wizję „państwa narodowego” i jakiejś „przewodniej siły politycznej”, która takie „narracje/opowieści” snuje, by w imieniu „narodu” nim zarządzać. Jak wiemy nie jest to w historii rzecz nowa, przez wieki była dominującą praktyką, ale po przełomie emancypacyjnym, wyzwoleniu się ludzi, obywateli ze stanu „niesamodzielności” właściwie została jedynie orężem, jak widać ciągle bardzo groźnym, różnego typu populistów.

Z punktu widzenia liberała taką „naprawdę ważną” dla wspólnoty opowieścią właściwie powinno być wezwanie, aby takie „opowieści” odrzucić, bo są szkodliwe. Uprzedmiotawiają bowiem w założeniu wolnych, z własną wolą, równych wobec prawa i z wolnością wyboru i aspiracji obywateli.  To co nas łączy, to życiowa, praktyczna potrzeba/konieczność współpracy oraz kultura, język, obyczaje, historia, które indywidualnie stosowane, przeżywane, interpretowane składają się na nasze wzajemne relacje.

W tym sensie żadna dominująca „opowieść”, „narracja” nie jest nam szczególnie potrzebna, bo mamy je własne a te dominujące tak naprawdę służą jedynie tym, którzy chcą „mieć władzę nad nami”. „Rząd dusz”. Tym, co jest nam potrzebne to są „instytucje” demokratycznego państwa prawa zapewniające nam z jednej strony bezpieczeństwo, w tym społeczną kontrolę władzy oraz przestrzegania praw każdego do godnego życia a z drugiej przestrzeń do realizacji indywidualnych i zbiorowych, ustalonych w drodze debaty, dyskursu celów. To wymaga kompetencji, odpowiedzialności, zdolności do kompromisu, ale przede wszystkim podmiotowych stron, odpowiedniej reprezentacji i wzajemnego szacunku oraz instytucji, które temu służą. To wymaga wiedzy a nie wiary.

Oczywiście, możemy przyjąć, że taka właśnie powinna być „nasza opowieść”; bardziej o instytucjach, prawach, strukturze niż o „duchu narodu”, „historycznych racjach” i innych łatwo wypowiadanych a trudnych do zdefiniowania pojęć, których nikt naruszać nie powinien, bo zagraża to spójności narodowej. A w gruncie rzeczy to nie jest nic więcej, jak kolejne „narracje/opowieści” przegrywające w efekcie konfrontację z czasem. Tradycje zanikają, okoliczności się zmieniają, obyczajowość i język wciąż podlegają modyfikacjom wraz z upływem czasu wręcz diametralnym. Wiara słabnie, jedna charyzma zastępowana jest drugą.

Pamiętać też należy, że z definicji narracja czy opowieść wymaga mniej lub bardziej „wszechwiedzącego narratora” i prowadzonego przez niego „za/pod rękę” uprzedmiotowionego odbiorcę a liberalne lub szerzej demokratyczne (w moim rozumieniu) podejście to wyklucza, bo „wspólnota wolnych obywateli” zakłada nie tylko równość wobec prawa, ale również (przynajmniej równorzędnie) prawo do własnych opinii i poglądów i wymaga otwartego, publicznego dyskursu z uwzględnieniem racji mniejszości a nie „wszechwiedzy narratora”.  

Potocznie rozumiany i dlatego krytykowany „koniec historii” Francisa Fukuyamy to dla wielu ogłoszenie zwycięstwa takiego sposobu rozumienia „porządku demokratycznego”. Większość zapomina, że jest to z założenia „porządek otwarty”, stale korygowany i modyfikowany więc „historycznie zmienny”. O tym Fukuyama też pisze, ale do szerokiej świadomości dotarł przekaz, że według niego „demokracja liberalna” jest szczytem rozwoju idei politycznych, co wzbudziło i wzbudza opór wśród wielu, bo przecież ludzie nie chcą być ograniczeni w marzeniach i aspiracjach a już w ogóle nie lubią, gdy mówi się o tym wprost. W odpowiedzi pojawiły się konflikty, duży kryzys kapitalizmu roku 2008 i w końcu odrodził się na nowo populizm ze starymi hasłami/narracjami; religia, nacjonalizm, antyliberalizm, „sterowany egalitaryzm”, wymiana elit, wojny w obronie tego lub tamtego z tym lub tamtym. „Koniec historii” bowiem nie wskazywał na demokrację liberalną i kapitalizm jak na finał rozwoju i system, ustrój idealny lecz przestrzegał, że alternatywą dla niego jest katastrofa, wojna i zniszczenie i w tym apokaliptycznym scenariuszu powrót do form zniewolenia czy używając języka Snydera to prosta „droga do niewolności”. Druga dekada XXI wieku właściwie potwierdza te tezy; różnorakie opowieści snute przez populistów różnej maści zyskują poparcie w grupach zagrożonych współczesnością i w rezultacie prowadzą przecież do znoszenia zasad praworządnego państwa prawa, ograniczają prawa i wolności obywateli, głównie mniejszości, kwestionują demokratyczną sukcesje władzy, obudzone i wywołane egoizmy narodowe prowadzą do napięć, wojen handlowych, zrywania międzynarodowych umów, wolny rynek i kapitalizm, wolność gospodarcza i prawo własności zastępowany zostaje przez nomenklaturowy lub klikowy czy mafijny kapitalizm państwowo-partyjny czy państwowo-oligarchiczny a o kompetencjach i kwalifikacjach moralnych przywódców i ich grup lepiej nie mówić. W świecie kłamstwa i bez debaty publicznej i kontroli społecznej zastąpionych „dla wielu piękną opowieścią”, okazuje się, że pojawiają się u sterów władzy łajdaki i nieuki a wszystkich ich prowadzi do zwycięstwa w oparciu o demokratyczne zasady jakaś „atrakcyjna i spójna narracja/opowieść”. To rzeczywistość władzy w Rosji, Turcji, to „America first” Trumpa, mono władza Orbana czy Kaczyńskiego, z jego „dobrą zmianą”. Wszyscy oni za cel ataku postawili właśnie demokrację liberalną tworząc dla niej „swoją” alternatywę.

Fukuyama pisząc o „racjonalnym pożądaniu i racjonalnym pragnieniu uznania” człowieka, które to motory życia społecznego próbuje pokojowo pogodzić, według jego opisu, liberalna demokracja wskazuje też na wiele wyzwań, które przed nią stoją (przede wszystkim egoizm, pazerność i bezideowość jednostki-konsumenta oraz dodałbym – alienacja władzy przedstawicielskiej równie egoistycznej, pazernej i bezideowej) ale przynajmniej system demokratyczny w zanadrzu ma i wskazuje instytucje i narzędzia, które choć w części mogą tym zadaniom sprostać i ochronić ludzkość od katastrofy walczących ze sobą partykularyzmów i emocji a populizm i jego „narracje/opowieści” proponując „wojnę” zamiast „pokoju” i brak tolerancji dla innych i ich poglądów oraz nie uwzględniając różnych często sprzecznych interesów właściwie cofają nas wstecz do czasów walki plemion i władzy nad poddanymi we współczesnych trybach popkulturowych form manipulacji i uzależnienia ekonomicznego. W dodatku, co wiemy i widzimy, władza bez kontroli staje się jakby z automatu skrajnie egoistyczna, pazerna i „bezideowa”, bo stanowiąc prawo i egzekwując prawo nie musi przestrzegać żadnych zasad. Staje się tym, przeciw czemu najczęściej mobilizowała ludność dominującą narracją/opowieścią/ideologią, by skłonić ją do poparcia koniecznego do zdobycia władzy. A władzy raz zdobytej nie oddamy, jeżeli nie będziemy musieli, bo przecież „mamy rację/narrację”. Nasze „prywatne”, jednostkowe słabości przy ich deficytach wydają się naprawdę drobiazgami.

Zgadzam się z myślącymi, że drogą właściwą i bardzo potrzebną, naszą „odpowiedzią na populizm” i narzucane przez nich „opowieści” nie powinno być tworzenie „własnej”, „konkurencyjnej”, „lepszej” lecz istotne rozszerzenie pola dyskursu i wprowadzanie pierwiastka racjonalności w debatę, z założeniem, że nie ma, bo nie może być  „jednej racji”. Trzeba tę potrzebę tworzenia i narzucania „narracji/opowieści” przełamać, bo z zasady służą one „narzuceniu poglądu” i zastąpić debatą. Wydaje się, że jedynie skuteczną metodą „ochronny od zniewolenia” przed taką czy inną „narracją/opowieścią” jest rzeczywisty pluralizm myśli, poglądów i środków używanych do realizacji wynegocjowanych, opartych na kompromisach celów. Tym, co łączy i tworzy fundament powinny być instytucje; prawo, wolności, struktura. Wiarę w „opowieść” trzeba zamienić na rozsądek i zdolność do akceptacji różnorodności poglądów i nieustannej pracy nad budowaniem koniecznych kompromisów w oparciu o prawo i instytucje demokratyczne.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Wydaje się, że odpowiedzią na „narrację/opowieść” o Polsce Kaczyńskiego nie powinniśmy odpowiadać konkurencyjną „opowieścią” a raczej liczyć na rozsądek i mądrość wolnych obywateli i do nich się zwracać „po partnersku” a nie liczyć na jakiejś „figury w grze” i zawiłe strategie, bo spór na tym właśnie polega, jak siebie traktujemy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s