22.06.2021. / Czy powinniśmy obawiać się „czwartej fali” pandemii?

Będzie „czwarta fala” czy nie? Zdecydowanie tak! Mówi o tym od miesięcy WHO, przestrzegają eksperci, epidemiolodzy, lekarze, specjaliści od zdrowia publicznego. Mówią o tym niektórzy obserwatorzy życia społecznego… Dla wielu z nich kolejna fala zakażeń jest nieuchronna. Przede wszystkim mówią o tym dane i przewidywane skutki prowadzonej od pół roku globalnej akcji szczepień. Wygląda to słabo, bardzo słabo… Milczą jak grób zadowoleni z siebie politycy władzy. Wolą chwalić się sukcesami w walce z pandemią, co irytuje społeczności, bo tak wiele osób zmarło, cierpiało, straciło bliskich sobie ludzi, pieniądze, pracę… Ich indywidualne i rodzinne plany runęły z miesiąca na miesiąc. Pozostali z tym sami. Władze absolutnie nie mają się czym chwalić, ba, w wielu przypadkach spada na nich wielka odpowiedzialność za zaniechania, błędne decyzje a przede wszystkim błędne, partykularne priorytety.

Nadzieją na opanowanie zagrożenia było i jest jak najliczniejsze i jak najszybsze zaszczepienie przeważającej liczby ludzi. Akcja szczepień trwa od początku roku, w tym samym czasie, co nikogo z ekspertów nie dziwi i co było pewne, pojawiają się mutacje wirusa COVID-19, który dostosowuje się do „nowej”, zmiennej sytuacji. Na przełomie roku „trzecią falę” spowodowała w Europie tzw. „mutacja brytyjska”, teraz zagraża nam „indyjska” – Delta, bardziej zaraźliwa, szybciej się rozpowszechniająca od poprzedniej. Zaczyna, bo musi dominować. Tak dzieje się od tygodni w Wielkiej Brytanii, Rosji, Lizbonie, nowa wersja w coraz większym procencie obecna jest w Niemczech, we Francji i oczywiście w Polsce. W każdej chwili mogą pojawić się następne, w tym też taka, która może być odporna na efekty szczepień.

Jeszcze dwa, trzy miesiące temu bardzo wiele z nas obserwowało dzienne i tygodniowe statystyki, niespotykaną w naszym życiu liczbę zgonów i hospitalizowanych. Medycy pracowali w ekstremalnych warunkach przeciążonego i nieradzącego sobie z potrzebami, wyczerpanego już roczną walką o życie z pandemią krajowym systemem ochrony zdrowia. Szczyty były w kwietniu, dwa miesiące temu. Od miesiąca fala zdecydowanie opada, lekarze planują urlopy a my… nie wiem co napisać… zachowujemy się jak gdyby nigdy nic.

A fakty są porażające. Prowadzony od stycznia przez rząd powszechny (dla nich „narodowy”, choć coraz rzadziej używają „oficjalnej” nazwy) program szczepień, który wydaje się nie jest przez nich na bieżąco analizowany i po kilkumiesięcznym doświadczeniu trzeba stwierdzić, że wbrew opinii wielu dziennikarzy i komentatorów, został źle przygotowany i źle realizowany, właściwie spalił na panewce. Ochronił tych, którzy zdecydowali się i już mogli się zaszczepić (nie ma w tym zasługi rządu, który właściwie utrudniał i komplikował realizację tej chęci i potrzeby), ale w żaden sposób nie zapewnił, by większość (nie mówiąc już o bezpiecznej masowość i zalecanej przez wielu „prawie” obowiązkowym, powszechnym i egzekwowanym szczepieniu 80-90% całej populacji, by zapewnić tzw. odporność zbiorową) mogła czuć się bezpiecznie i nie groziła nam kolejna fala śmierci covidowych i nadmiarowych powodowanych przeciążeniem sytemu, odłożonymi terapiami, ogólnym spadkiem poziomu zdrowia ludzi.

Dla mniejszości jest lepiej. Zaszczepieni mają złudzenie komfortu, że ich już ciężki przebieg choroby, hospitalizacja i śmierć raczej nie spotka, ale ogólny stan służby zdrowia i inne choroby powinny budzić poważne obawy, co do bezpieczeństwa a zresztą cóż to za „komfort”, gdy obok w szpitalach i domach umierają masowo ludzie? Irytuje mnie i oburza powszechny brak empatii, skandaliczny brak kompetencji i odpowiedzialności władz, kościoła i wspierających ich mediów i niezrozumiała, masowa głupota otaczających mnie ludzi, których fantasmagorie, skrajny egoizm i kompromitująca niewiedza naraża innych na cierpienie, chorobę i śmierć. Można to wypierać do woli, ale nie zmienia to faktu, że tacy się okazaliśmy.

Zamiast skrótu, syntezy załączę materiał dziennikarski o stanie rzeczy ws. szczepień. Co prawda, jak to w Polsce powszechne, punktem dojścia pracy dziennikarza jest polityka a właściwie niewiele mówiące jego i innych „dywagacje” na ten temat, ale wykresy i dane oraz zwarte tam wypowiedzi ekspertów obrazują sytuację:

https://next.gazeta.pl/next/7,173953,27231142,jedna-polska-rozna-chec-do-szczepien-niektorzy-doszukuja-sie.html?fbclid=IwAR2hkaYUVjpzZqFqEUR0nh0N89her6AKzzc7q8bCHuVLvSgnV49ZszqoETg#s=BoxMMt1

Wnioski są jednoznaczne. 1/3 Polski jest potencjalnym, nieograniczonym, prawdopodobnie pewnym jak 2+2 źródłem przyszłych ognisk zarazy. Wiele milionów ludzi, grubo ponad połowa populacji jest zagrożona ciężkim przebiegiem choroby i/lub śmiercią. System ochrony zdrowia jest wyczerpany, pracujący tam medycy zmęczeni, sfrustrowani, niedoceniani. Jesteśmy kompletnie nie gotowi na powrót dużej liczby zakażeń. Prawdopodobnie „czwarta fala” będzie słabsza od „trzeciej” z powodu odsetek zaszczepionych, ale znowu trzeba będzie zamykać szkoły, firmy, ograniczać kontakty i liczyć się z niezrozumieniem sfrustrowanego, zmęczonego społeczeństwa. O braku kompetencji i wyobraźni ograniczonej do chęci utrzymania władzy rządzących nie będę nawet pisał. Wszystko wiemy, przeżyliśmy na „naszych plecach”. Na koniec wspomnę jedynie, że planowe jest w najbliższych miesiącach 4 tys. lotów samolotowych na trasie Polska – Wielka Brytania, gdzie w ostatnich tygodniach liczba zarażonych ze stu dziennie wzrosła do 20 tys. przy ponad 60% zaszczepieniu mieszkańców wyspy.

Czy powinniśmy się obawiać „czwartej fali” pandemii? Tak, zdecydowanie tak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s