21.10.2012. / Rewolta a Kaczyński… przypis do „Agonii państw narodowych”.

W poniedziałek (18.10.21.) napisałem tekst „Na granicy – agonia państw narodowych” o kompromitacji, bankructwie i agonii na przykładzie działań Kaczyńskiego i PiS-u koncepcji „państwa narodowego” i potrzebie powołania większych, bardziej adekwatnych do wyzwań współczesności struktur, na przykład na drodze ewolucji, federacji w miejsce dzisiejszej Unii Europejskiej: https://pawelbujalski.blog/2021/10/18/2378/ . Tekst spotkał się z zainteresowaniem kilkudziesięciu osób i pojawiły się głosy o potrzebie rozpoczęcia publicznej debaty na ten temat. Czas zacząć myśleć i wyciągać wnioski z deformacji państwa, której pod sztandarami nacjonalizmu dokonuje Kaczyński, jej jawnych i skrywanych powodów i widocznych już teraz i spodziewanych w przyszłości skutków.

Mój poniedziałkowy tekst był rzecz jasna skrótowy, jedynie sygnalizował niektóre aspekty, był pewną formą syntezy przeczytanych przeze mnie opracowań i doświadczeń płynących z rozmów i życia tu i teraz a bezpośrednim pretekstem do jego napisania jest sytuacja i działania nacjonalistycznych, autorytarnych pisowskich władz wobec uchodźców/emigrantów na polsko-białoruskiej granicy. Choć powód jest szczegółowy to dotyczy o wiele szerszego zjawiska, którego nie da się zanalizować i opisać w formie blogowej wypowiedzi. Nie mniej warto i trzeba moim zdaniem mówić i pisać o nim wprost, bo jest to najpoważniejszy, żywotny problem decydujący o naszej, rozumianej szeroko, cywilizacyjnej przyszłości. We wtorek Morawiecki kłamiąc jak zwykle i opowiadając androny o „suwerenności” na forum Parlamentu Europejskiego spotkał zimne spojrzenia, trafiające w sedno spraw pytania i uwagi – tak!, większość w Europie opowiada się za silną integracją czyli wspólną organizacją służącą rozwiązywaniu wspólnych problemów. Dziś Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą Komisję Europejską do podjęcia działań w sprawie łamania praworządności w Polsce i wyłamywania się jej władz ze wspólnoty UE.

„Rewolta” – książka izraelskiego dziennikarza Nadava Eyala napisana w 2018 roku a wydana w Polsce niedawno, jak sam autor zaznacza, jest głosem pokolenia ludzi urodzonych w latach 80-tych i 90-tych XX wieku, więc w wieku moich dorosłych już dzieci, które przeczytały ją z ciekawością, chcą o niej rozmawiać, ba, potwierdzają nawet, że to głos ich pokolenia. Dla mnie jest ona zbyt „płaska”, napisana trochę „po łebkach”, ale być może w tę stronę zmierza ewolucja w czasach panującej „interdyscyplinarności” i łatwości dotarcia do niezliczonej ilości informacji. Być może tak trzeba… nie zagłębiać się zbyt mocno, bo obszar zbyt wielki i trochę na to szkoda czasu. Warto płynąć lub patrzeć „z góry” godząc się, że niektóre szczegóły czy detale nie zostaną zauważone. Niewątpliwą wartością tej pracy jest umiejętność przejścia od szczegółu do ogółu i zwrócenie uwagi na złożoność współczesności, gdzie wszystko i wszędzie od siebie zależy i na siebie wpływa, przenika, jak przepowiadał Bauman w „Płynnej rzeczywistości”.

Dziennikarski talent i dziennikarska aktywność pozwala autorowi ułożyć „świat” z dziesiątek anegdot z „wielkimi” i „zwykłymi” ludźmi tego świata, odbytych spotkań i rozmów, przywoływanych zdarzeń dziejących się równolegle w różnych miejscach w tym samym współczesnym nam czasie, jak w dobrze zmontowanym filmie akcji… nie dziwi, że książka cieszy się dużą popularnością i przyciąga uwagę.

O co Eyalowi chodzi? Mianowicie chodzi mu o bunt i niezgodę, o konflikt, który jest wywołany między zwolennikami globalizacji a buntującą się przeciwko niej większością (tak twierdzi autor, choć nie dowodzi tego). Młodsi ode mnie (od nas) ponoć nie godzą się i buntują wobec nad „ich głowami” zorganizowanym i rządzonym „liberalno-medialno-kapitalistycznym” globalnym światem, gdzie wszystko ze wszystkim się łączy, jest w nadmiarze zunifikowane, jest nastawione na zysk i konsumpcję i aby to „intensyfikować” zabija mniejsze „wspólnoty” niszcząc ich autonomiczność, bezpieczeństwo i różnie, ale swojsko rozumianą „podmiotowość” jednostki. Dla Eyala zamach 11 września na dwie wieże jest początkiem światowego buntu i wojny z globalizacją a najbliższa przyszłość będzie areną tego właśnie sporu.

Patrząc z punktu widzenia młodego, izraelskiego dziennikarza moje wezwanie do powołania większych struktur, federacji w miejsce „mniejszych”, lokalnych państw narodowych może zostać odebrane jako opowiedzenie się po stronie globalizacji. Coś w tym jest, choć nie to miałem na myśli. Trudno mówić o powszechnym i kategorycznym przestrzeganiu praw człowieka bez światowej organizacji państw (federacji) i systemów prawa, które nad tym czuwają.

Eyal zauważa, co w Polsce ma kluczowe znaczenie, problem odradzającego się nacjonalizmu, egoizmów, sprzecznych interesów i niedemokratycznych, autorytarnych, wodzowskich organizacji i gangów, które te różne istniejące lokalno religijno narodowe tożsamości od zawsze skutecznie potrafią wykorzystać do swoich celów. Widzi też spotęgowaną przez współczesne technologie komunikacji zdolność do manipulowania ludźmi, budowania „wsobnych”, konkurencyjnych „narracji”, które bardzo łatwo „lokalne” kierują przeciwko „globalnemu”, pozornie „multikulturowemu” przez „kogoś” zarządzanemu globalnie porządkowi. Pomija, że ten „globalny”, trudny do spersonifikowania przeciwnik bardzo łatwo zamienić na konkretnego, drugiego, tym razem podobnie „lokalnego” wroga. Eyal w „Rewolcie” skupia się przede wszystkim na aspekcie nierówności, które według niego może nie są „większe” wskutek globalizacji a wręcz przeciwnie (co wynika z danych, które przytacza) ale za to bardziej widoczne czy zauważalne w globalnej wiosce, gdzie każdy robi zdjęcia i może je przesłać każdemu, więc moim już zdaniem, bardzo łatwe są do do wykorzystania w zaawansowanym procesie indoktrynacji. A w dodatku same z siebie są tyle „lokalne” co i „globalne”.

Mam duży kłopot w ocenie znaczenia takich opinii, jak te wyrażone w „Rewolcie”. Z pewnością podziela je bardzo liczna część młodego pokolenia, która krytycznie patrzy na generację swoich rodziców, jest więcej niż nieufna do polityków czy szerzej, establishmentu „OK. Boomer”, w naszym przypadku beneficjentów III RP. Widać to w świecie i widać to u nas. To dobrze i źle, bo z jednej strony wysiłkiem polityków i społeczeństw w odpowiedzi na koszmary wojen i totalitaryzmów jest czas pokoju i dostatku, jakiego nigdy przedtem na świecie nie było ale zawsze dobrze, gdy myśli się krytycznie i szuka lepszych i bardziej skutecznych rozwiązań a z drugiej strony bardzo źle i groźnie, bo ten bunt i niezgoda jest paliwem dla przeróżnych separatyzmów, populizmu, narodowo socjalistycznych „wodzów” i religijnych fundamentalistycznych ruchów skąd już tylko krok do wojen i aktów terroru. Za sprawą Kaczyńskiego, trochę „niechcący”, przez przypadek (bo jak inaczej nazwać wybór Dudy na prezydenta!!!) znaleźliśmy się w „rewolcie” zagrażającej wolności i sprzecznej z pojęciem odpowiedzialności we wszystkich możliwych sektorach.

Polskie doświadczenie Kaczyńskiego raczej wskazuje, że wszelka „rewolta” prowadzi do czystego zła, uprzedmiotowienia jednostki i całych grup społecznych, budzi złe instynkty i przesuwa granice tolerancji na zło w imię nacjonalizmu i wiary, co w praktyce służy grupce ludzi ogarniętych żądzą władzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s