20.06.2022. / Stan zagrożenia

Nad Europę i Stany Zjednoczone dotarła kolejna fala ekstremalnych upałów i towarzyszące jej inne zaburzenia klimatyczne zagrażające życiu ludzi i gospodarce. W weekend pojawiły się kolejne rekordy wysokości miesięcznych temperatur przekraczające we Francji, Nowym Meksyku i Colorado 39-42 stopni a jeszcze nie ma kalendarzowego lata. Wczoraj w Polsce w Słubicach odnotowano 38,3 stopni gorąca w cieniu. W ostatnich latach ilość dni z ekstremalnymi upałami zwiększyła się dwukrotnie a raporty naukowców (IPCC) wskazują, że od lat znajdujemy się w trendzie zwiększania się średniej temperatury na Ziemi do 3-4 stopni – to na dziś jest najbardziej prawdopodobny scenariusz zmian. To znaczy, że krok po kroku, statystycznie rok za rokiem, stale, właściwie każdego dnia ograniczmy sobie szansę na przeżycie naszej cywilizacji.

Nie można powiedzieć, że nic się nie robi w reakcji na zagrażające życiu na Ziemi zmiany klimatu, twarde dane na ten temat i zatrważające raporty naukowców. Mimo wszystko widać znakomicie, że są to działania absolutnie niewystarczające, niezmieniające śmiertelnego trendu. Choć świadomość sączącej się katastrofy jest coraz większa to jednak zbiorowa, psychologicznie wytłumaczalna, zakodowana wręcz w nas zdolność do wypierania złych wiadomości powoduje, że nie robimy tego co jest konieczne i nieuchronnie zbliżamy się do momentu, że już nic na siły natury nie poradzimy.

Dla wielu osób to był „tylko” ciepły, słoneczny weekend, który warto spędzić na plaży lub w cieniu parasola na działce. Trudno nawet się dziwić. Ale dla ludzi, którzy świadomie zdecydowali się wziąć odpowiedzialność za zbiorowe bezpieczeństwo i dla nas, którzy czują się współodpowiedzialni to zmiany klimatu powinny być najważniejszym wyzwaniem. Jasne, że nie jest to proste w dominującym na świecie systemie państw narodowych, zawsze targanych partykularnymi, politycznymi interesami. Ale my teoretycznie jesteśmy w Unii, która swoją globalną rolę powinna odegrać.

Z powodu upałów giną ludzie. Francuskie władze podały, że w czasie ekstremalnego gorąca w 2003 roku z tego powodu zmarło w lecie 70 tys. ludzi. Wczoraj czytałem, że w Normandii w czasie niedzielnej nagłej wichury zginął na miejscu 33-letni amator kitesurfingu ciśnięty przez wiatr w nadbrzeżną restaurację. Innym, 55 pokrzywdzonym przez upalny i wietrzny weekend udzielono pomocy medycznej. Wszyscy lubimy wygodę i przyjemności. Gdy pomyślimy o tym na spokojnie to pukamy się w głowę… po co on latał? Zwariował? Zapomniał o niebezpieczeństwie? Choć sami wielokrotnie robimy podobne, bezmyślne, ale w założeniu niosące przyjemność i satysfakcję rzeczy.

W zupełnie innej skali i o innej wadze, ale w pewnym sensie podobnym skrajnym przykładem ludzkiej zdolności do robienia sobie i innym krzywdy jest agresja Rosji Putina na Ukrainę, kompletnie paranoiczna, bez sensu, niosąca morze śmierci, zniszczeń, kosztująca setki, tysiące miliardów i siłą rzeczy odciągająca środki i uwagę od zadań najważniejszych. Patrząc na tę zbrodniczą wojnę z perspektywy katastrofy klimatycznej staje się ona absurdalna do kwadratu, dotycząca całego globu, w żadnej mierze „nielokalna”. Pokonanie Putina jak najszybciej i jak najskuteczniej staje się globalnym wyzwaniem.

Podobnym, śmiertelnie niebezpiecznym błędem jest wybór i działania władz, które z różnych powodów lekceważą dziejącą się katastrofę klimatyczną i nic nie robiąc, by jej zapobiec szkodzą wszystkim. Tak dzieje się w Polsce. To wręcz w głowie się nie mieści, że biorąc odpowiedzialność za bezpieczeństwo ludzi aż tak można je ignorować. Co gorsze, nie jest wykluczone, że oni są na tyle głupi, że nawet tego nie rozumieją.

W czasie pandemii ich nieodpowiedzialność i głupota, arogancja, buta i ignorancja kosztowała życie ponad 200 tys ludzi, z czego co najmniej połowy śmierci można i należało zapobiec. Nie można tego zapomnieć ani nie brać pod uwagę, bo podobne trudne, wymagające kompetencji i odpowiedzialności władz publicznych sytuacje spotkają nas z całą pewnością nie raz. Przyzwolenie części społeczeństwa na ich głupotę i nieodpowiedzialność nie powinna w żadnym wymiarze nas obezwładniać. Odwrotnie. Wymagajmy od siebie i innych determinacji, by jak najszybciej zmienić ten zagrażający naszemu bezpieczeństwu stan rzeczy. Recepty leżą na stole. Tylko sięgnąć ręką i tego chcieć.

Powiecie, że przesadzam, że wszystko sprowadzam do PiS-u i Kaczyńskiego. Ale w dzisiejszym świecie, skomplikowanej strukturze naczyń połączonych tylko na kilka rzeczy mamy wpływ. Na przykład na wybór władz, w efekcie na polską politykę i nasz wkład w działania wspólnoty międzynarodowej. Nie w szczegółach. Mniejsza o szczegóły, chodzi o kilka generalnych spraw.

Nie jest to tak proste, jak myśli Kaczyński, czy Suski, Duda, Legutko czy inne „wybitne głowy” ze Zjednoczonej Prawicy, że „nasza chata z kraja”, że liczy się tylko „władza”, której raz zdobytej nie można oddać, bo takie właśnie prostackie myślenie prowadzi do katastrofy. Ilość szkód, zaniechań, błędów, które bezkarnie to grono czyni w imię swoich fobii i resentymentów jest naprawdę zatrważająca. Nie można o tym zapominać, nie krzyczeć i się na to godzić, bo stracimy to, co najważniejsze – wolność czyli życie, na którego bieg mamy mniejszy lub większy, ale wpływ. Stan zagrożenia trwa i się pogłębia a oni ciągle kłamią, szkodzą i czują się świetnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s